ETAPY ODBUDOWY DWORKU (1989-2000)

1989 - 1990

BUDOWA PRAWE SKRZYDŁO

Postawieni przed faktem dokonanym polscy idealiści nie mieli innego wyboru, jak tylko zamienić Kuchary w funkcjonujący ośrodek buddyjski.

Był socjalizm. Mieli dużo czasu i mało pieniędzy, a materiały budowlane wyłącznie w czarno-białej telewizji.

W 1989 roku w końcu dojrzał czas, żeby na serio zająć się remontem Dworku. Na pierwszy ogień poszło prawe skrzydło.

Zrujnowany dach oraz górna część zostały rozebrane aż do wysokości okien parteru – a następnie odbudowane już w piękny i solidny sposób.

Ta część Ośrodka została zbudowana na PRL-owskich materiałach budowanych, gromadzonych przez lata i na nieskończonym idealizmie przyjaciół z Sangi.

Był 1990 rok i Janek Gęgało powoli ustępował pola w prowadzeniu budowy i Ośrodka Zbyszkowi i Zdzisi Andruszkiewiczom.

W tle rozgrywały się początki kucharskiej historii Miśka Nadolskiego. Lama Ole pchał go w kierunku wsi mazowieckiej, a nasz przyszły bohater migał się jak tylko potrafił.

1991 - 1994

BUDOWA - CZĘŚĆ ŚRODKOWA

Początek lat 90. był momentem przełomowym na wielu poziomach – dla całego kraju, dla Sangi polskiej i dla buddyzmu Diamentowej Drogi na świecie. Jest to prawdziwy czas „dosiadania tygrysa”.

W Kucharach szefem Ośrodka zostaje Zbyszek Andruszkiewicz, a ekipa decyduje o rozebraniu środkowej części budynku. Wydarza się to w podobny sposób, jak z prawym skrzydłem – aż do wysokości górnych krawędzi okien.

W pamięć zapadła scena, gdy ganek został wyrwany z budynku za pomocą traktora. Wkrótce potem na miejscu pojawiła się koparka „Białoruś” – prezent od przyjaciół z dawnego NRD.

WYPOWIEDŹ ZBYSZKA ANDRUSZKIEWICZA, SZEFA KUCHAR

Dworek w Kucharach został kupiony po to, żeby w tym miejscu urządzić Ogólnopolski Ośrodek Medytacyjny. (…)

Latem 85 r. Ole obejrzał to miejsce, znalezione przez Jana Brzosta, i natychmiast podjął decyzję o wprowadzeniu się. 2 września 85 r. Janek Gęgało i Włodek Abłamowicz zamieszkali w dworku. Formalności kupna zostały zakończone w 87 r.

Obecnie prawe skrzydło budynku jest wykończone od zewnątrz i prawie skończone wewnątrz.

W maju zostanie rozebrana część środkowa i do końca lata ma być postawiona w stanie surowym a w ciągu zimy wykończona, jeśli starczy pieniędzy.

Remont lewego skrzydła zależy od sytuacji finansowej – mógłby rozpocząć się na wiosnę.

(…)
Lewe skrzydło jest w najgorszym stanie i wymaga całkowitego odnowienia (włącznie z fundamentami i piwnicami). Będzie też najdroższe, gdyż tam są zlokalizowane wszystkie instalacje. Do czasu odbudowania lewej części budynek nie może normalnie funkcjonować (tam są kuchnie, łazienki, wodociąg i CO).
(…)
Oto stali mieszkańcy ośrodka: Zbyszek Andruszkiewicz – szef (mieszka z żoną i dwójką dzieci), dwaj mnisi – Trinlej i Tempa, Włodek Abłamowicz, jest tu od początku – dba o wszystkie maszyny i zaopatrzenie, Mirek Gawlik, od 87 r. – budowniczy, Andrzej Linowiecki -ciężko pracuje i zajmuje się dharma-shopem, Zdzisia Andruszkiewicz i Małgosia Piekarewicz zajmują się kuchnią i prowadzeniem gospodarstwa.
(…)
Teraz podstawową aktywnością będzie budowa ośrodka. Temu jest teraz podporządkowane wszystko, co się w ośrodku dzieje. Każdy, kto chce tu mieszkać musi być tego świadom. Kiedy zostanie zbudowany, ośrodek będzie służył kursom medytacyjnym, indywidualnym odosobnieniom w domkach i w budynku oraz studiowaniu nauk.
(…)”

1994 - 1995

BUDOWA - LEWE SKRZYDŁO

1994 rok

Pod czujnym okiem Zbyszka Andruszkiewicza zaczyna się remont lewego skrzydła. Okazało się, że stan tej części budynku wymagał rozebrania go całkowicie, włącznie z fundamentem. Na początku 1995 roku Zbyszek proponuje Miśkowi Nadolskiemu, żeby zajął się odbudową tej części dworu i ten podejmuje wyzwanie:

„Zacząłem kursować między Gdańskiem, a Kucharami swoim trabantem”.

Ze wspomnień Miśka:

„Lama Ole namierzył mnie już na początku lat 90. i pchał mnie w kierunku Kuchar. Dla mnie był to dosłownie 'gwałt na duszy’; kilka lat się opierałem.

W końcu uległem i oddałem się całkowicie do dyspozycji Lamie Ole; wyraziłem to w liście jaki wysłałem do niego w pierwszej części 1994 roku.”

Fragment listu z odpowiedzią Lamy Ole do Miśka, z 8 czerwca 1994 roku:

„(…) I will be glad to take you from the list of retired Heroes and onto the active file. You really belong with us and as there is so much to do, those who do it get the power.”

Misiek:

„Kiedy zobaczyliśmy się z Lamą ponownie, z daleka już głośno się śmiał i dał mi wybór: Władywostok albo Kuchary. Początkowo łudziłem się, że to tymczasowe, z czasem jednak Lama osobiście wyrył mi w głowie, że to już na stałe”.

Odbudowa lewego skrzydła wydarzała się bardzo szybko, bo w trakcie tylko jednego sezonu budowlanego. Już na jesieni 1995 na konstrukcji dachu pojawia się wiecha.

Ten moment symbolicznie kończy część historii Kuchar jako buddyjskiej budowy i przekierowuje główny strumień energii na praktykę i medytację.

Wycinek z kwartalnika „Życie KAGYU w Kucharach”
Manfred Seegers 15.06.1995.

„(…) Ole powiedział, że nieustannie myśli o rozwoju w Polsce, że szczególnie chciałby polecić wszystkim wspomaganie tego projektu tutaj w Kucharach i że ci, którzy już się w niego zaangażowali powinni kontynuować go tak bardzo, jak tylko możliwe. (…)

(…) Te właśnie słowa Ole chciał nam przekazać. Widać, że ten projekt jest dla niego niezwykle ważny.

(…) Niektórzy myślą, że wszystko przychodzi spontanicznie i bez wysiłkowo, ale jest to nastawienie konsumpcyjne. Jeśli ktoś myśli, że wszystko do niego przyjdzie i nie trzeba się w nic angażować to oczywiście nic się nie wydarzy.

(…)
Ktokolwiek trafi do tego miejsca w przyszłości aby studiować i praktykować oraz by otrzymać tutaj wszystkie te wspaniałe metody osiągnięcia wyzwolenia i oświecenia, będzie mógł zrobić to tylko dlatego, że wszystkie konieczne kroki zostały wcześniej uczynione.
(…)
Naprawdę powinniśmy uczynić wszystko, co w naszej mocy aby tak się stało.

„Budowa lewego skrzydła w Kucharach trwa!

Podczas kursu na początku maja, na który przyjechało ponad 40 osób, udało się wykonać ogromną ilość pracy – większość starych fundamentów została usunięta. Potem zostały wykonane ławy fundamentów, w tej chwili powoli pniemy się w górę.

Począwszy od połowy lipca stopniowo zaczną wkraczać fachowcy stawiający mury i stropy.

1996 - 2000

BUDOWA - WNĘTRZE - FASADA

Lata 1996-2000

Misiek wspomina to w ten sposób:

„Kiedy już zawisła wiecha na świeżutko odbudowanym lewym skrzydle dworu, płynnie przeszliśmy do kolejnego etapu.
Prace instalacyjno-wykończeniowe trwały od 1996 aż do 2000 roku, kiedy to oddaliśmy cały obiekt „pod klucz”.

Fragmenty z magazynu Diamentowa Droga nr 15. Zima 1997 rok.

Leszek Misiek Nadolski.

Możemy spojrzeć na to co udało nam się osiągnąć, a następnie zająć się przyszłością.

Rozpocznijmy od drogi dojazdowej (…)

Wertepy i charakterystyczna „tarka” zniknęły, a w ich miejsce pojawił się asfalt. (…)

Zmierzamy również do przejęcia sklepu, którego bliskie sąsiedztwo jest uciążliwe głównie dlatego, że oferowane tutaj tanie piwo przyciąga swoich zdeklarowanych fanów, oczywiście spożywających je na miejscu. (…)

W końcu docieramy do budynku. Bryła zewnętrzna została w pełni odbudowana, a elewacja otynkowana. Wszystko wygląda okazale i ma swoją klasę. Doczekaliśmy się także łazienki wyposażonej w prysznice i umywalki z ciepłą wodą. Właśnie teraz Andrzej, Kacper i Darek kończą ocieplanie poddasza, co zakończy kolejny etap prac budowlanych. (…)

Zeszłoroczne letnie kursy ujawniły poważne braki w infrastrukturze, ukazując tym samym kierunek dalszych inwestycji.

Po pierwsze musimy wykonać ostateczne przyłącze elektryczne. Do dzisiaj nadal funkcjonuje tymczasowe zasilanie (już ponad dziesięć lat!), które przynajmniej teoretycznie dawno powinno było spłonąć. (…)

W tej chwili w momentach, gdy pracujemy pełną mocą, w okolicznych gospodarstwach przygasają żarówki i wyłączają się telewizory.

Po drugie – woda. (…) Prawdopodobnie jednak wszystkie problemy z woda skończą się w tym roku, gdyż gmina podjęła program rozbudowy wodociągów miejskich.

Wreszcie ostatnim problemem z tej dziedziny są ścieki. Wszystkie nieczystości trafiają do szamba, które dla naszych potrzeb jest zdecydowanie za małe. Podczas kursów musimy dokonywać cudów,
by w tym wszystkim nie utonąć.

W 1996 roku Kuchary otrzymały taki oto, odręczenie napisany list od Lamy Ole:

„Autumn 95. We complete important Kuchary-Project.
I am very glad. Yours Lama Ole”.

Korzystając z okazji Misiek Nadolski wysmarował list do polskich Ośrodków – oto jego fragment:

„(…) Prawdopodobnie to stwierdzenie Lamy trochę wybiega w przyszłość i może jest dziwne dla osób, które przyzwyczaiły się do traktowania Kuchar w kategoriach problemu, ale rzeczywiście staje się ono faktem.

Obecnie możemy podziwiać piękny kształt dworu bez ryzyka, że nieoczekiwanie spadnie na nas jakiś fragment budynku (…)”

Misiek Nadolski:

„Lata mijały, a zakończenie kolejnych etapów budowy od razu otwierało nowe wyzwania.

Po jakimś czasie dotarła do nas okrutna prawda: nasza praca nigdy się nie skończy …
… zaczęła się od słów Lamy Ole tego potrzebujemy – 40 lat temu i trwa do dzisiaj.

Jest to nieskończone pole pracy, praktyki i aktywności Sangi.”

Magazyn Diamentowa Droga nr 26. 2000 rok.

Fragmenty z artykułu „Tłumy ludzi pełnych zaufania” Rafała Olecha – opisującego pierwszą wizytę 17 Karmapy w Polsce.

(…) Tymczasem w Kucharach tempo prac budowlano – wykończeniowych nabrało prawdziwego rozmachu. Pokój Karmapy, pokój Lamy Ole, pokoje gościnne, łazienki, jadalnia – właściwie całe piętro w dworku, osiągnęło standard, jak się wyraziła Caty, „całkowicie europejski”.

Podziwiając piękne kafle na schodach i w przedsionku, klomb z kwiatami rosnącymi w kształcie skrzyżowanego dordże, zadbany park, domek Tseczu Rinpocze z altaną i domki odosobnieniowe, naprawdę poczuliśmy, że oto Kuchary stają się perłą architektoniczną na mapie zachodniego buddyzmu. Najlepszym potwierdzeniem tego jest fakt, że Lama Ole zostawił na stałe w swoim pokoju część rzeczy osobistych…